Merry Christmas!
Nadszedł ten dzień, na który wyczekiwało wiele osób. Wspólna wigilia, atmosfera świąteczna, prezenty... Dla mnie wigilia jest kolacją w niezręcznym gronie rodzinnym. Jest mi obojętne. Z resztą jak całe święta. Będą to będą, nie to nie. Mama w pracy, babcia szykuje stół w drugim domu, a ja standardowo siedzę sama w domu. Zajadam się chipsami, słucham Alana Warkera na zmianę z Sitkiem, Białasem czy Kubanem. Nie wiem dlaczego akurat dzisiaj ta playlista. Zrobiłam makijaż, ostatnie porządki i w zasadzie to jestem gotowa na ten wieczór. Doskwiera mi smutek, jak co roku, ale w tym roku jest to podwójne przybicie. Jednak jestem już "dużą dziewczynką" i muszę sobie z tym radzić, stosując dobrą minę do złej gry. Święta to czas miłości, a ja jej w ogóle nie czuję. Wręcz przeciwnie - ona ode mnie ucieka. Na szczęście rok 2016 kończy się, a ja po raz kolejny zacznę wszystko od nowa. A Wam Kochani życzę dużo zdrowia, wsparcia i radości w tych dniach. Niech się spełnią Wasze marzeni...